Tagi

Radykalny KinematografWywiad pierwotnie ukazał się w kwartalniku anarchistycznym „Inny Świat” nr 1(41)/2014.

Kino i anarchizm nie zawsze szły w zgodnej parze… U zarania X Muzy, anarchiści zdecydowanie odrzucali nowy wynalazek, który – według nich – miał poprzez prezentowane iluzje odciągać klasę robotniczą od wolnościowej walki i poddawali go zdecydowanej, radykalnej krytyce. Z czasem jednak zauważono w kinematografii nowe możliwości anarchistycznej propagandy, czego kulminacją było przejęcie przez anarchosyndykalistyczny związek zawodowy CNT katalońskiego przemysłu filmowego w okresie wojny domowej w Hiszpanii. Pojawiać się zaczęli również twórcy, którzy odwoływali się do anarchizmu w swych dziełach, jak też inspirowali się anarchizmem, jako nową formą realizacji dzieł filmowych. Między innymi o tym – ale i o innych rzeczach łączących świat filmu i świat wolnościowych ideologii – rozmawiamy z osobą, tworzącą blog o nazwie Radykalny Kinematograf

1896-1939: Kino Ludowe, Buñuel/Dali, Vigo, scenariusze surrealistów, impresjonizm francuski, ekspresjonizm niemiecki, Nowa Rzeczowość i in. – wszyscy ci twórcy/kierunki z początków XX wieku inspirowali się żywymi i głośnymi w tamtym czasie ideami anarchistycznymi. Dla niektórych twórców była to trampolina do poszukiwań formalnych (Buñuel, surrealiści, ekspresjonizm), dla innych – forma przekazania pewnej wizji świata (Kino Ludowe, Vigo, Nowa Rzeczowość). Jaki zakres możemy wyznaczyć dla terminu „kino anarchistyczne”? Czy tworzonego przez samych anarchistów czy też filmów „o anarchizmie”, tworzonych przez mainstreamowych reżyserów (Miłość i anarchia Liny Wertmüller, Gorączka Agnieszki Holland), a może anarchistycznych w formie? Nazwa Twojego bloga i strony to Radykalny Kinematograf, a więc niekoniecznie wskazuje to na inspiracje anarchizmem, ale także eksperymentalizmem czy radykalną lewicowością w kinie (filmy o wymowie i odcieniu antyfaszystowskim, robotniczym, związkowym, społecznym, wywrotowym).

Nad definicją kina anarchistycznego zastanawiali się m.in. Richard Porton oraz Stuart Christie i nie udało im się znaleźć jednoznacznej odpowiedzi. Stwierdzono jedynie, że jedynym pewnym wyznacznikiem takiego kina jest jego bezpośrednie powiązanie z anarchistycznymi ideami. A to czy zaliczać do tego filmy, wyreżyserowane przez anarchistę, anarchistyczną estetykę etc. – jest dalej kwestią sporną. Niektórzy do tej „szufladki”wrzucają każdy film o buntowniczym wydźwięku czy antyburżuazyjnej retoryce. Byłbym ostrożny z takim kwalifikowaniem, wszak nie każda krytyka kapitalizmu i mieszczaństwa jest anarchistyczna. Mam wrażenie, iż to, że wszystkie „buntownicze” filmy wrzuca się do jednego worka z nazwą „anarchistyczne” – wynika z niezrozumienia pojęcia „anarchizm” i używania go jako prostego synonimu buntu, czegoś radykalnego, przy nie zwracaniu uwagi na kontekst. Osobiście, na potrzeby Radykalnego Kinematografu pod pojęciem „kino anarchistyczne” umieszczam te filmy, które w bezpośredni sposób odnoszą się do anarchizmu, a więc filmy o anarchistach, wolnościowych organizacjach i te, tworzone przez samych anarchistów. Niezależnie czy są to filmy fabularne czy dokumentalne, tworzone przez wolnościowe kooperatywy, czy przez komercyjną telewizję i mainstreamowych reżyserów. To fakt, nazwa Radykalny Kinematograf sama w sobie nie precyzuje o jaką radykalność chodzi. Jednak moją inspiracją od początku były filmy, zajmujące się tematyką stricte anarchistyczną. Wynikało to przede wszystkim z tego, że sam się identyfikuję z tą ideą i to właśnie te filmy mnie interesowały najbardziej. O ile filmy ogólnie lewicowe, antyburżuazyjne są w Polsce dostępne – to najbardziej podstawowe filmy o anarchizmie są kompletnie nieznane, nawet wśród anarchistów!

Jak wynalazek kinematografu został przyjęty przez anarchistów? Kino, jako nowa rozrywka dla mas, czy środek do propagowania idei wolnościowych?

Od momentu jego wynalezienia do kinematografu przez dłuższy czas podchodzono sceptycznie, a nawet z wrogością. Owa niechęć wynikała z kilku powodów. Po pierwsze oceniano kino jako tanią, ogłupiającą rozrywkę, odciągającą robotników od realnych problemów. Po drugie – krytykowano wartości, przekazywane w filmach i burżuazyjne ujmowanie rzeczywistości: patriotyzm, respekt wobec prawa i państwa. Jednak tym, czego najbardziej nie mogli darować anarchiści, było ukazywanie ich i związkowców wyłącznie jako terrorystów, pijaków, wykolejeńców i spiskowców. Kreowanie takiego obrazu skutecznie zniechęcało ich do kina, które odbierano jako burżuazyjne narzędzie propagandy. Po trzecie było to także narzędzie policji, używającej filmów z manifestacji i zamieszek do identyfikowania jej uczestników, co miało miejsce przede wszystkim we Francji. Do 1908 roku we francuskich gazetach anarchistycznych kompletnie pomijano tematykę kina w działach, poświęconych rozrywce. Jeśli już, to pisano wyłącznie negatywnie. Dopiero Kino Ludowe w 1913 w pełni odczarowało kinematograf w oczach anarchistów oraz syndykalistów i pokazało, iż to nie kamera jest burżuazyjna, lecz ten, kto za nią stoi i jeśli sięgną po nią anarchiści – rzeczywistość na ekranie ukaże się w innych barwach. Także nieco wcześniej francuscy wolnościowcy organizowali pokazy, podczas których wyświetlano „mainstreamowe” filmy, nadając im własny komentarz, wskazując na stereotypy, wymierzone w związkowców etc.

Hiszpańska wojna domowa 1936-1939 odcisnęła duże piętno – jak wiemy – nie tylko na samym ruchu anarchistycznym, ale i na kinematografii z anarchizmem związanej. Można pokusić się o twierdzenie, że jest to najpełniej sfabularyzowany okres anarchizmu. Z czego Twoim zdaniem to wynika? Dramatyzm wydarzeń, zachowanie pamięci, mitologizacja/demitologizacja, próba oceny/wyciągnięcia wniosków, inne?

Tak, bez cienia wątpliwości można powiedzieć, że jest to okres anarchizmu najlepiej sfilmowany i to na różne sposoby, a co najważniejsze kręcony przez samych anarchistów. Wydaje mi się, iż odpowiedź jest o wiele prostsza: propaganda. Lata 30. XX w. w Hiszpanii to czas zwiększonego zainteresowania politycznym wykorzystaniem kina. Prawdziwa erupcja propagandowego filmu nastąpiła wraz z rewolucją anarchistyczną, mającą miejsce równolegle z wojną domową. To właśnie w wyniku rewolucji skolektywizowana została ogromna część przemysłu Katalonii, w tym filmowego. Działacze CNT-FAI mieli więc dostęp do kamer i całego sprzętu. Filmowano raczej nie dla potomności, lecz dla celów propagandowo-informacyjnych. Dlatego też ogromną część tamtych filmów stanowią reportaże z linii frontu. Ludzie chcieli wiedzieć na bieżąco, co się dzieje na linii ognia, o postępach milicji antyfaszystowskich. Filmowano także z innych bieżących powodów – rozrywkowych. Anarchosyndykaliści wypuścili w tamtym okresie kilka filmów fabularnych, w tym komedie (co niektórzy krytykowali za to, że mimo trwającej wojny produkuje się filmy czysto rozrywkowe). Oczywiście z czasem okazało się, iż wszystkie te filmy stanowią nieocenione źródło wiedzy o hiszpańskim ruchu anarchistycznym tamtych lat i skolektywizowanym przemyśle filmowym.

Wśród filmów prezentowanych przez RK są też takie, które przedstawiają anarchizm w „krzywym zwierciadle”. Dlaczego zdecydowałeś się na pokazanie filmów, w których anarchista to zazwyczaj szalony brodacz z bombą za pazuchą?

Pokazują one konstruowanie obrazu anarchisty w filmie na początku XX w. i uznałem, że warto je zaprezentować jako „ciekawostkę”. Dzięki nim możemy zobaczyć, skąd się brała początkowa niechęć anarchistów do kina. Jednym z takich filmów epoki kina niemego jest The Voice of the Violin (1909) w reżyserii słynnego D. W. Griffitha. Opowiada on historię nauczyciela gry na skrzypcach, zakochanego w swojej uczennicy z wyższych sfer. Ich związkowi sprzeciwia się ojciec dziewczyny. Zrozpaczony skrzypek wstępuje do anarchistycznej organizacji. Jej członkowie to przede wszystkim brodaci, wyglądających na obłąkanych mężczyźni, niektórzy ubrani w stroje, przypominające raczej te Ku Klux Klanu tyle, że czarne. Co ciekawe – grupie przewodzi kobieta w płaszczu i kapeluszu, nasuwa to skojarzenie z Emmą Goldman. W wyniku losowania na m.in. skrzypka przypada podłożenie bomby pod jeden z domów bogaczy. Gdy okazuje się, że należy od do rodziny jego ukochanej, postanawia pokrzyżować plany swojemu towarzyszowi, odpalającemu już lont. W podzięce za uratowanie rodziny, ojciec dziewczyny zgadza się na ślub. Jednym z typowych elementów w ówczesnym obrazie anarchisty, zawartym w filmie, jest pokazanie, że anarchiści to ludzie, którzy stali się nimi z osobistych powodów, porażek, zawistni i zrozpaczeni, dokonujący na bogaczach osobistej zemsty.

Współczesne filmy także lubią nawiązywać do podobnego obrazu. Choć częściej odnoszą się z pewną dozą sympatii do bohaterów-wolnościowców. Np. w filmie Grupa „Wschód” (2013) anarchiści są pokazani jako dziwaczna sekta, spożywająca obiad w kaftanach bezpieczeństwa (wtedy muszą karmić siebie nawzajem i tym sposobem kultywują współdziałanie i pomoc wzajemną), mieszkająca w spalonym domu w środku lasu a zarazem jako inteligentni (czyli niebezpieczni) aktywiści-terroryści. Morał filmu jest taki, że anarchiści zwracają uwagę na istotne problemy generowane przez korporacje, ale generalnie źle postępują i wszystkiemu można zaradzić drogą legalizmu. Czyli, jak widzimy, nie jest to kompletna krytyka wolnościowców i ich spojrzenia na świat. Wciąż są jednak ukazani jako sekciarze o dziwnych rytuałach.

RK to nie tylko filmy. To również prezentacja szeregu postaci, ważnych dla anarchistycznej kinematografii. Lista ta z pewnością jest długa. Kto jeszcze – z historycznych jak i współczesnych figur świata filmu – wart jest przypomnienia i zaprezentowania?

Z osób nie zaprezentowanych jeszcze na RK należy wymienić przede wszystkim Jeana Vigo. Jest jednym ze słynniejszych reżyserów-anarchistów, ogólnie chyba znanym, więc nie będę tutaj szerzej go opisywał. Kolejną postacią jest Mateo Santos, redaktor hiszpańskiego pisma filmowego Popular Film, z którym współpracowało sporo anarchistów, choćby Armand Guerra – jeden z ważniejszych wolnościowych filmowców – który był berlińskim korespondentem tego pisma. Poza tym to właśnie Santos jako pierwszy po wybuchu wojny domowej chwycił za kamerę i wyszedł na ulice Barcelony, by sfilmować pierwsze dni rewolucji anarchosyndykalistycznej. Dzięki temu filmowi, otwierającemu najważniejszy rozdział anarchistycznej kinematografii (Reportaje del movimiento revolucionario en Barcelona, 1936), możemy obejrzeć barcelońskich anarchistów „w działaniu”, wyjazdy kolumn milicji CNT na front etc.

Literatura – anarchizm – film. Na dobrą sprawę istnieją tylko dwie godne polecenia pozycje książkowe, dotyczące związków filmu z anarchizmem. To książki Richarda Portona Film and the Anarchist Imagination i Michaela Temple Jean Vigo. Czy uważasz, że temat powinien zostać lepiej opisany? Gdyby ktoś zwrócił się do Ciebie z propozycją współpracy przy takim projekcie, zechciałbyś podzielić się swoją pasją i wiedzą?

Myślę, że książka Portona w dużej mierze wyczerpuje temat, jeśli chodzi o obraz anarchizmu i anarchistów w filmie. Wydaje mi się natomiast, iż brakuje książki obejmującej szerszy kontekst powiązania idei wolnościowych z różnymi nurtami w kinie, choćby tymi wymienionymi przez ciebie na początku rozmowy. Brak także książki, która przerobiłaby od „deski do deski” temat anarchistycznej kinematografii podczas hiszpańskiej wojny domowej, opisując zarówno przebieg kolektywizacji przemysłu filmowego, sposób tworzenia filmów, aż po aspekty artystyczne oraz biogramy filmowców. Jeśli moja wiedza okazałaby się użyteczna dla takiego projektu, to kto wie…

Lata 40. i 50. po upadku republiki w Hiszpanii, naznaczone są w ruchu anarchistycznym piętnem milczenia. Anarchizm niewiele miał do zaproponowania – również w kinie. Rozwija się za to kontrkultura (np. bitnicy i hippisi w USA, lewackie ruchy polityczne w Europie, Japonii i Ameryce Łacińskiej), która w różny sposób nawiązuje do idei wolnościowych. Twórcy filmowi tego okresu chętnie sięgają do historii anarchizmu (Święty Michał miał koguta, Allonsanfàn, Dillinger nie żyje, Sacco i Vanzetti, Życie złodzieja), do tematów, związanych z klasą robotniczą (Widerberg, Loach, Petri, Olmi, Ritt, Karmitz, Angry Young Men), inspirują się maoizmem, socjalizmem, marksizmem (Godard, Bertolucci, Bellocchio, Ferreri); ważną rolę odgrywają radykalnie lewicowo nastawione „nowe fale” w Ameryce Łacińskiej (Cinema Novo, Third Cinema); popularne w ówczesnym kinie są postacie wszelkiej maści buntowników, rewolucjonistów, wywrotowców, terrorystów (Baal, Jeżeli… , Ned Kelly, Aguirre, gniew boży, Cobra Verde, Bonnie i Clyde, Dzika banda, Pat Garrett i Billy Kid, Antonio das Mortes, Mathias Kneissl, wczesne filmy Fassbindera). Obecnie wciąż są odkrywane i odkurzane kolejne perełki, wówczas ciężko dostępne lub ocenzurowane.

Czy kino kontrkultury i kontestacji znajduje się w kręgu Twoich zainteresowań? Czy warto zapoznawać widzów z kinem kontrkulturowym lat 60. i 70. XX w., na które idee anarchistyczne poprzednich dziesięcioleci niewątpliwie wywarły piętno?

Jeśli chodzi o krąg moich osobistych zainteresowań – to jak najbardziej. Natomiast, jeśli chodzi o Radykalny Kinematograf, to raczej nie podejmuję tego tematu (oprócz pierwszej wymienionej przez ciebie kategorii). Wynika to z tego, że choć kino kontrkulturowe sięga do wolnościowych inspiracji, to często są to luźne powiązania, mające swoje odzwierciedlenie w estetyce, tematyce ogólnego buntu etc. Kto wie, może kiedyś RK będzie obejmował wszystkie nurty kina, gdzie anarchistyczna idea odznaczyła w jakiś sposób swoje piętno. Na razie jednak chcę się skupiać na filmach, związanych w swoim przekazie bezpośrednio z anarchizmem. Natomiast uważam, iż owszem, jest sens zapoznawania ludzi z kontrkulturowym kinem tamtych lat. Wiele z nich mimo upływu lat wciąż zaskakuje aktualnością i ostrą krytyką mieszczańskich wartości. Mam tu przede wszystkim na myśli filmy Buñuela czy też film Zabriskie Point Antonioniego.

Dużo mówimy o historii i dawnym kinie. A jak wygląda to dziś, w dobie powszechnej cyfryzacji i dostępu do taniego sprzętu filmowego. W kinie głównego nurtu, tematyka anarchistyczna pojawia się rzadko, natomiast na „obrzeżach” kina oficjalnego, mamy różne grupy filmowych guerrillas, dokumentujących działalność centrów społecznych, skłotów, antyszczyty, demonstracje; pokazują walki o prawa kobiet, robotników, imigrantów itd. Dla anarchistów, wywodzących się ze sceny kontrkulturowej, ważnym elementem była niegdyś muzyka i działania z nią związane jako główny środek przekazu. Dziś muzyka odeszła jakby na drugi plan, stała się tylko stylem życia, konsumpcją. Jej pole oddziaływania przejęły obrazy. Czy myślisz, że należy w nich właśnie upatrywać przyszłości dla propagowania idei anarchistycznych?

To prawda, anarchizm w filmie nie jest już tak popularny jak w latach 60.-70. Odnoszę jednak wrażenie, że ostatnio coraz częściej sięga się na nowo po tę tematykę. Na przestrzeni ostatnich lat pojawiły takie filmy jak: Anarchiści (Was Tun, Wenns Brennt?) (2001), This Revolution (2005), Salvador (Puig Antich) (2006), Brygady Tygrysa (2006), Ni dios ni patron ni marido (2011), A.L.F. (2012), No God, No Master (2012), Grupa „Wschód” (2013), żeby wymienić tylko kilka. Wydaję mi się, że ten renesans tematyki anarchistycznej jest związany przede wszystkim z ruchem antyglobalistycznym, mającym miejsce na początku XXI oraz wzmożoną działalnością ruchów wolnościowych, radykalnie lewicowych, powracaniem myśli anarchistycznej do debaty.

Jestem przekonany, iż film stał się jednym z najważniejszych narzędzi dla tworzenia przekazu anarchistycznego. Niestety, mam wrażenie, że mimo powszechnego dostępu do sprzętu nagrywającego jest zbyt mało i nieprofesjonalnie wykorzystywany. Najprężniej ten środek wykorzystują anarchiści w Ameryce Południowej, a przede wszystkim w Chile, gdzie istnieje filmowy kolektyw Productora de Comunicación Social, tworzący filmowe reportaże z różnych wydarzeń ruchu wolnościowego, przeprowadzający też wywiady z członkami organizacji anarchistycznych etc. Ponadto są tam organizowane specjalne warsztaty, podczas, których członkowie oddolnych organizacji uczą się jak profesjonalnie nagrywać, montować i rozprowadzać w sieci własne filmy. Drugim takim kolektywem, robiącym porządne filmy, jest grupa Diakoptes z Grecji. Godną polecenia jest także strona http://www.submedia.tv

Poza kilkoma dokumentami, poświeconymi polskiemu powojennemu anarchizmowi, brakuje w RK odniesień do wątków anarchistycznych w polskiej kinematografii?

Na obecną chwilę wiadomo mi o bardzo nielicznych takich wątkach w polskich filmach. Niespecjalnie chyba sięgano po tę tematykę. W tym kontekście warto oczywiście wymienić Gorączkę Holland, ze słynną rolą Bogusława Lindy, który świetnie wcielił się w postać anarchisty (choć można dyskutować, czy i tu motyw anarchisty nie został potraktowany stereotypowo).

Pytamy Cię głównie o kino anarchistyczne, ale portalem o podobnym, choć o nieco innym charakterze, jest działające od kilku lat Alterkino. Czy możesz polecić jeszcze jakieś inne miejsca, gdzie zetknąć się można z „anarchistyczną” lub „radykalną” kinematografią?

Poza Alterkinem nie są mi znane inne polskie strony o podobnej tematyce. Z tych zagranicznych mogę polecić: http://www.cinemaanarquista.blogspot.com oraz dział filmowy na stronie http://www.christiebooks.com. Na tej pierwszej można znaleźć przede wszystkim filmy hiszpańskojęzyczne i nawiązujące do iberyjskiego i latynoskiego anarchizmu, lecz nie tylko. Na tej drugiej stronie znajduje się kanał filmowy, utworzony w 2006 roku przez Stuarta Christie. Znajdziemy na nim bardzo dużo dokumentów, filmów fabularnych z różnych lat i różnych językach, nie tylko stricte anarchistycznych, ale także ogólnie antyautorytarnych. Niestety ich jakość (niska rozdzielczość) pozostawia wiele do życzenia. Można tam jednak znaleźć wiele tytułów, niedostępnych nigdzie indziej.

Anarchistyczne festiwale filmowe: czy temat jest Ci bliski? Ile takich imprez odbywa się obecnie na świecie? Chodzą słuchy, że przygotowujesz podobne wydarzenie w Polsce?

O anarchistycznych festiwalach filmowych dowiedziałem się więcej, gdy zacząłem zajmować się RK. Osobiście nie miałem okazji uczestniczyć w żadnym, większość z nich odbywa się dość daleko od Polski. Najistotniejszym takim wydarzeniem jest chyba Chicago Anarchist Film Festival, odbywający się regularnie od 13 lat. Porządnie zorganizowany jest także festiwal anarchistycznego kina w Barcelonie, który także ma kilkuletnią tradycję. Ponadto podobne wydarzenia miały miejsce w Sydney, Buenos Aires, czy też w Nowym Jorku. Zgadza się, od dłuższego czasu chodzi za mną taki pomysł. Planowałem zorganizować festiwal już na jesieni 2013 roku, jednak ogrom pracy przy tłumaczeniach filmów i edycji napisów sprawił, że pierwszy Warszawski Festiwal Filmów Anarchistycznych będzie miał miejsce – mam taką nadzieję – na wiosnę 2014 roku. Chcemy pokazać jak najwięcej filmów o anarchizmie, niedostępnych dotąd po polsku. Więcej informacji na ten temat pojawiać się będzie z czasem na naszym blogu.

Na koniec mała zagadka. Wracamy do naszej mitycznej, anarchistycznej Hiszpanii: w jednym z filmów o wojnie domowej 1936-1939 pojawia się wątek polski. Polski aktor gra dowódcę Brygad Międzynarodowych – jaki to aktor i jaki jest tytuł filmu?

Oczywiście chodzi o Edwarda Żentarę w filmie Ay, Carmela.

Dzięki za wywiad i ostatnie słowa do czytelników…

Także dziękuję za wywiad. I zachęcam czytelników Innego Świata do odwiedzania Radykalnego Kinematografu (radykalnykinematograf.wordpress.com), filmową historię ruchu anarchistycznego także warto znać.

Reklamy