BanerYoutube

Tłumaczenie tekstu pierwotnie ukazało się w kwartalniku anarchistycznym „Inny Świat” nr 1(41)/2014.

Tworzenie filmów anarchistycznych – pomoc wzajemna w działaniu!

Franklin Lopez

Po wydarzeniach 11. września 2001 r. rzuciłem niemal wszystko, aby zajmować się filmowaniem protestów przeciwko wojnie w Afganistanie. Mimo to, nie posiadałem zbyt dużego pojęcia o ruchu alterglobalistycznym i masowych mobilizacjach, które miały miejsce na całym świecie na dwa lata przed atakami na WTC. Tak było, zanim nie przyłączyłem się do Indymediów w Atlancie.

Indymedia (albo IMC) to zdecentralizowana sieć radykalnych dziennikarzy i reporterów, którzy wywodzą się z demonstracji przeciwko Światowej Organizacji Handlu (WTO) w 1999 r. w Seattle – stały się światowym fenomenem i kiedy Ameryka uderzała w wojenne bębny, centra Indymediów były megafonami antywojennych mobilizacji.

Anarchiści, którzy wypełniali centra IMC, wprowadzili mnie do nowego świata niezależnego filmowania, które zmieniło moje życie. Oglądając Breaking the Spell, film o protestach przeciwko WTO, który ukazywał „pornografię zamieszek”, myślałem sobie: „Czy rzeczywiście mogą to robić? Czy to legalne?”. Pożyczyłem kasety wideo z takimi filmami jak Crowd Bites Wolf, Fuck the Corporate Media czy Czwarta wojna światowa i zadecydowałem, że to jest typ mediów, który mi odpowiada.

Co sprawia, iż te filmy są tak ekscytujące, to fakt, że są one tak zdecydowane, jeśli chodzi o ich postawę polityczną. To anarchiści stali na pierwszej linii protestów – a nie gliniarze czy politycy. To anarchiści ukazywali twórczy akt sukcesów ruchu protestu i radykalnej kultury, normalizując uczucia, które wcześniej odczuwałem jedynie w samotności: nienawiść do kapitalizmu i władzy oraz bezkompromisową miłość do wolności i sprawiedliwości społecznej.

Jednak ponad dekadę później, świat radykalnych anarchistycznych filmowców, który – jak spodziewałem się – rozrośnie się i rozwinie – niestety nie urzeczywistnił się. Być może miałem zbyt wielkie oczekiwania. Po tym, jak obserwowałem nagłe rozprzestrzenianie się komórek IMC po całym świecie, wyobrażałem sobie, że anarchiści z całego globu wezmą do ręki tanie kamery oraz pirackie kopie programu Final Cut Pro i wzniecą nową falę radykalnego kina.

Aby nie być gołosłownym, to pewne, iż rozwój dziennikarstwa obywatelskiego miał znaczący wpływ na światową politykę, ale „radykalne kino anarchistyczne” nie oznacza tylko bycia świadkiem policyjnej brutalności w czasie protestów czy nadawania na żywo wydarzeń z demonstracji.

Mówię tu o filmach, prezentujących wielkie idee, lub narracyjne fabularyzowane filmy SF o anarchistycznych utopiach; ody na cześć dawnych towarzyszy, udramatyzowane dawne batalie i walki, klipy muzyczne, surrealistyczne animacje krótkometrażowe albo dokumenty, które są niedwuznaczne w swoich politycznych ideałach. Wziąć całe spektrum kinematografii i spojrzeć na nią przez anarchistyczny obiektyw.

A więc co się, do cholery, stało?! Jednym z powodów była chęć filmowców do zdobycia szerszej widowni, co doprowadziło wielu do porzucenia postawy anarchistycznej. Chęć dotarcia do szerszej widowni jest zrozumiała – w końcu film i wideo to doskonałe medium dotarcia do mas. Jedną z dróg jest dostanie się ze swoimi filmami do telewizji, jednak w momencie, kiedy liczba anarchistycznych kanałów telewizyjnych równa jest zeru, filmowcy muszą albo zmiękczyć swą konfrontacyjną postawę lub wybrać tematy, akceptowane przez medialnych decydentów, aby dopuścić je do dystrybucji przez media głównego nurtu. Czy np. możemy sobie wyobrazić HBO albo Showtime, puszczające filmy otwarcie nawołujące do zniszczenia państwa? Zamiast tego, utalentowani radykałowie filmowi zaczynają tworzyć dokumenty o łamaniu praw człowieka, niszczeniu środowiska, ekologii, wojnie, prawach pracowniczych. Filmy na ten temat mogą być oczywiście ważne i pomocne w wielu przypadkach, jak np. Gasland o szczelinowaniu hydraulicznym, może przyczynić się do popularyzowania wiedzy na ten temat o wiele szybciej, a dyskusje po tym obrazie mogą wpłynąć dna zaangażowanie się lokalnej społeczności w problem.

Wielu jednak ludzi jest zmęczonych oglądaniem filmów, które w szczegółach opowiadają o tym jak zjebany jest ten świat. Filmów, nie nakręcających ludzi do działania, nie inspirujących nas do tego, by nie wstydzić się naszej chęci do tworzenia niemożliwych światów, pokazywać, że my – radykałowie – jesteśmy tu i nie jesteśmy sami.

Zarówno w przeszłości jak i dziś, anarchiści byli całkiem nieźli w produkcji, publikacji i dystrybucji tekstów drukowanych, stron internetowych na temat walk anarchistycznych, teorii i historii. Jednak, kiedy spojrzymy na listę współczesnych filmów anarchistycznych – lista jest krótka.

Księgarnia i wydawnictwo AK Press ma na swojej stronie około 3400 książek, ale tylko 163 filmy – i to w większości nie filmy anarchistyczne, ale dokumenty na tematy, jedynie z grubsza odnoszące się do radykalizmu wolnościowego.

Jako anarchistyczny filmowiec rozumiem, że tworzenie radykalnych filmów to niełatwe zadanie. Głównymi z przeszkód są finansowanie i dystrybucja – te same zapory, które prowadzą do filmowców do pisania podań o granty, wejścia na filmowe festiwale czy kontrakty z telewizjami. Udało mi się jednak nakręcić kilka radykalnych filmów przez ostatnie dziesięć lat – a więc jest to możliwe!

Oto kilka sugestii na temat kręcenia radykalnych filmów:

1. Dzielcie się wiedzą.

Doświadczeni filmowcy anarchistyczni mogą dzielić się zdolnościami i patronować działaniom. Pozwala to uniknąć młodym filmowcom wielu kłopotów w przyszłości, dzieląc się doświadczeniem, techniczną wiedzą i dawnymi błędami. W postaci krytycznego podejścia pomagają uniknąć lęku udzielającego się początkującym, prowadząc pracę w ten sposób, aby pomóc przejść przez najtrudniejsze etapy, a nie je omijać.

2. Bądźcie widoczni.

Organizujcie pokazy i festiwale filmów anarchistycznych. Festiwal Filmów Anarchistycznych w Chicago (CAFF) jest najlepszym przykładem tego jak promować radykalne kino poza naszym wąskim środowiskiem. CAFF działa już tak od niemal 10 lat, odnosząc w tej dziedzinie sukcesy. Wyobraźcie sobie potencjał takich wydarzeń, gdyby odbywały się w każdej większej metropolii.

3. Pomoc wzajemna,

Bardzo często przy tworzeniu filmów niezależnych pomaga tzw. crowdfunding (metoda publicznej zbiórki pieniędzy przez Internet). Jeśli natrafisz na jakiś anarchistyczny projekt filmowy, potrzebujący pomocy, a masz kilka dolców na zbyciu – wpłać je. Są również organizacje, które finansują anarchistyczne projekty poprzez granty, przeznaczone specjalnie dla filmowców. Filmowcy, mieszkający w tym samym regionie, mogą dzielić się sprzętem lub współpracując nad wspólnymi projektami jako techniczni, aktorzy, pracownicy produkcji.

4. Myślcie szeroko!

Widzieliśmy jak Indymedia zrewolucjonizowały publikacje online zanim powstały blogi lub Youtube. Mamy niezwykły potencjał w naszych społecznościach. A może by tak stworzyć globalną sieć kooperacji, dystrybuującą między sobą anarchistyczne filmy? Chciałbym przedyskutować to z ludźmi, nastawionymi do tego całkowicie serio. Mój e-mail: frank@submedia.tv

Przez ostatnie kilka lat widzieliśmy, że zainteresowanie anarchizmem skokowo wzrastało. Od ruchu Occupy do anarchistów w Egipcie i Turcji, czy innych częściach świata – chęć wyrwania się z zastanych okowów systemu znów przybiera globalne proporcje. Anarchiści muszą przyswoić sobie to, iż ruchome obrazy są w tej chwili jednymi z najbardziej efektywnych narzędzi komunikacji.

Mocne i porywające filmy mogą pomóc w utrzymaniu momentu rewolucyjnego i wpłynąć poprzez nowe pokolenie ludzi na bardziej emocjonujący w historii stopień wolnościowej filozofii i polityki.

Franklin Lopez prowadzi stronę submedia.tv , gdzie można znaleźć jego komentarze i dokumenty (m. in. END-CIV) do ściągnięcia oraz obejrzenia za darmo.

Przedruk za: Fifth Esteta nr 390, jesień 2013

Tłum: Freejazz

Reklamy